niedziela, 16 czerwca 2013
Miłość nie wygasa.. cz. 7
Gdy powiedział te słowa spojrzałam na niego smutnymi oczami że nie odzywał się wcześniej, ale zdałam sobie sprawę że może musiał coś załatwić.
- Zostaniesz na obiad? - zapytał mój ojciec - Aneta powinna zaraz być - powiedział
- Tylko zadzwonię i załatwię to :) - powiedział wychodząc z kuchni
- Tato za ile będzie mama - zapytałam i wtedy zadzwonił dzwonek, na co zaśmiałam się - Hej mamo - powiedziałam otwierając drzwi
- Hej córciu - przywitała mnie całusem w policzek z uśmiechem. - Dzisiaj mamy wolne - powiedziała
- Wiem, nie uwierzysz kto będzie na obiedzie - powiedziałam
- No jak nie uwierzę to może najpierw mi powiedz - powiedziała
- Daniel - powiedziałam krótko
- Tak ? -zapytał wychodząc zza zakrętu - Cześć ciociu
- Daniel, jak ty wyrosłeś - przywitała się z nim moja mama - Zostajesz na obiad ?
- Zostaje - potwierdził
- Mamo pokarze Danielowi pokój - powiedziałam
- Idźcie - powiedziała - Biorę się za obiad
- Chodź - pociągnęłam go za rękę w stronę mojego pokoju
- Fajne kłamstewko - szepnął mi do ucha gdy byliśmy już w pokoju
- Jakby słyszeli że spałeś u nas w domu bez ich wiedzy miałabym kolejną pogadankę - przewróciłam oczy
- Czyżbym czegoś nie wiedział o Tobie? - zapytał
- Mhm... Można powiedzieć że jakieś 2 lata chciałabym wyciąć z swojego życia - mrunkęłam
- Kiedy to było? - zaczął się dopytywać, mogłam to przewidzieć
- No można powiedzieć że .... - specjalnie przeciągałam
- Cholera! Majka, dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej ? -zapytał
- Niby kiedy? Wyjechałeś, a teraz nie miałam kiedy - powiedziałam i postanowiłam że zmienię temat - ciekawe czy mama zrobi te racuchy z bananami co zawsze gdy byliśmy dziećmi.
- Mhmm.. pamiętam ten smak - powiedział- Nikt nie robi takich jak ona
- Chcemy mieć pewność żę zrobi?
- Dawaj - uśmiechnął się
- Mamoo!!! - wydarłam się
- Tak? - usłyszałam po chwili
- Zrobisz te... - nie było mi dane dokończyć
- Robię już - powiedziała na co na mojej twarzy zagościł uśmiech
- Dzięki - Odkrzyknęłam - Widzisz, czyta mi w myślach
- Też chciałbym poczytać ci w myślach - powiedział i mnie przytulił
- Oj, nie chcesz wiedzieć co sobię myślę
- A właśnie że chcę - powiedział
- A właśnie że się nie dowiesz - pokazałam mu język i wyswobodziłam się z jego ramion - Będzie foch? - zapytałam
- Tak - powiedział i usiadł na fotelu z założonymi rękami...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz