.sidebar h2 { background:url(tutaj wklej link do obrazka); background-repeat: no-repeat; background-position:left center; height:25px; margin:0; padding:10px 3px 0 30px; line-height:1.5em; text-transform:uppercase; letter-spacing:.2em; } .comment-thread ol { counter-reset: countcomments; } .comment-thread li:before { content: counter(countcomments,decimal); counter-increment: countcomments; float: right; font-size: 22px; color: #555555; padding-left:10px; padding-top:3px; background: url(https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg4CE54qCNbnkgJOXgPRmezaSeH4bfCUywGDpXH-b3MGq9Iur_L-ZPfAd31pU5x3e8KSBvSwrkchf6h7VxWYQAEiyLxmaDkW2k4OmcIwaJkCjtWaiWocvPUK1EVfQsnEoBLS8f2jlp8JMSw/s1600/comment+bubble2.png) no-repeat; margin-top:7px; margin-left:10px; width: 50px; /*image-width size*/ height: 48px; /*image-height size*/ } .comment-thread ol ol { counter-reset: contrebasse; } .comment-thread li li:before { content: counter(countcomments,decimal) "." counter(contrebasse,lower-latin); counter-increment: contrebasse; float: right; font-size: 18px; color: #666666; } #PageList1 ul { text-align:strona;} #PageList1 ul li { float: none; display: inline; }

niedziela, 16 czerwca 2013

Hej,

Przeprasza za utrudnienia. Ten blog jednak będzie tutaj prowadzony, jest więcej możliwości i w ogóle, mam nadzieję że się nie gniewacie :)

Miłość nie wygasa.. cz. 7

Gdy powiedział te słowa spojrzałam na niego smutnymi oczami że nie odzywał się wcześniej, ale zdałam sobie sprawę że może musiał coś załatwić.
- Zostaniesz na obiad? - zapytał mój ojciec - Aneta powinna zaraz być - powiedział
- Tylko zadzwonię i załatwię to :) - powiedział wychodząc z kuchni
- Tato za ile będzie mama - zapytałam i wtedy zadzwonił dzwonek, na co zaśmiałam się - Hej mamo - powiedziałam otwierając drzwi
- Hej córciu - przywitała mnie całusem w policzek z uśmiechem. - Dzisiaj mamy wolne - powiedziała
- Wiem, nie uwierzysz kto będzie na obiedzie - powiedziałam 
- No jak nie uwierzę to może najpierw mi powiedz - powiedziała
- Daniel - powiedziałam krótko
- Tak ? -zapytał wychodząc zza zakrętu - Cześć ciociu 
- Daniel, jak ty wyrosłeś - przywitała się z nim moja mama - Zostajesz na obiad ? 
- Zostaje - potwierdził
- Mamo pokarze Danielowi pokój - powiedziałam
- Idźcie - powiedziała - Biorę się za obiad
- Chodź - pociągnęłam go za rękę w stronę mojego pokoju
- Fajne kłamstewko - szepnął mi do ucha gdy byliśmy już w pokoju
- Jakby słyszeli że spałeś u nas w domu bez ich wiedzy miałabym kolejną pogadankę - przewróciłam oczy
- Czyżbym czegoś nie wiedział o Tobie? - zapytał
- Mhm... Można powiedzieć że jakieś 2 lata chciałabym wyciąć z swojego życia - mrunkęłam
- Kiedy to było? - zaczął się dopytywać, mogłam to przewidzieć
- No można powiedzieć że .... - specjalnie przeciągałam
- Cholera! Majka, dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej ? -zapytał
- Niby kiedy? Wyjechałeś, a teraz nie miałam kiedy - powiedziałam i postanowiłam że zmienię temat - ciekawe czy mama zrobi te racuchy z bananami co zawsze gdy byliśmy dziećmi.
- Mhmm.. pamiętam ten smak - powiedział- Nikt nie robi takich jak ona
- Chcemy mieć pewność żę zrobi? 
- Dawaj - uśmiechnął się
- Mamoo!!! - wydarłam się
- Tak?  - usłyszałam po chwili
- Zrobisz te... - nie było mi dane dokończyć
- Robię już - powiedziała na co na mojej twarzy zagościł uśmiech
- Dzięki - Odkrzyknęłam - Widzisz, czyta mi w myślach 
- Też chciałbym poczytać ci w myślach - powiedział i mnie przytulił
- Oj, nie chcesz wiedzieć co sobię myślę 
- A właśnie że chcę - powiedział
- A właśnie że się nie dowiesz - pokazałam mu język i wyswobodziłam się z jego ramion - Będzie foch? - zapytałam
- Tak - powiedział i usiadł na fotelu z założonymi rękami...

Miłość nie wygasa... cz 6

 Odwróciłam się do niego i musnęłam jego usta.
- O czym mówiłeś – zapytałam uśmiechając się
- O tym – powiedział i znowu mnie pocałował
- Mhmm… - mruknęłam gdy już przestaliśmy – Idę zrobić śniadanko- gdy chciałam wstać, on złapał mnie za rękę i pociągnął tak że wylądowałam na nim. Przewrócił mnie na plecy, pocałował w usta i wstał.
- Ty tu leż, z ja idę zrobić śniadanko – oznajmił i już go nie było
- Yhhh


Po dziesięciu minutach usłyszałam i po chwili zobaczyłam w drzwiach sylwetkę mojego chłopaka.
- Śniadanko gotowe – podszedł do łóżka i wziął mnie na ręce
- Wiesz, że mogę chodzić sama? – zapytałam
- Wiem  - odpowiedział i musnął ustami mój policzek
- Dobrze, że chociaż wiesz – mruknęłam gdy posadził mnie przed talerzem z kanapkami – Wiesz, że tego wszystkiego nie zjem co nie?
- Zjesz, zjesz bo inaczej cię nie wypuszczę – powiedział z uśmiechem – Smacznego
- Nawzajem – zabrałam się za jedzenie
Gdy skończyliśmy, poszliśmy do salonu i włączyliśmy film
- Wiesz, że za niedługo muszę się zbierać?
- Szkoda – powiedziałam smutno i przytuliłam go
- Wiem – uśmiechnął się, a ja odsunęłam się od niego i lekko w ramie walnęłam – To bolało? – próbował zrobić minę urażonego
- Bo miało boleć – powiedziałam
- Policzymy się jeszcze – pocałował mnie w policzek
- Gdy skończył się film usłyszałam dzwonek do drzwi
- Idę otworzyć, a ty popraw włosy – poczochrałam mu włosy i udałam się otworzyć drzwi – hej
- Cześć – powiedział mój tata i ruszył w stronę salonu
- Cześć wujku – powiedział Daniel
- Daniel!? – podszedł do niego i zawarli w uścisku – Jak ja cię długo nie widziałem. Kiedy wróciłeś
- Cztery dni temu – powiedział Daniel

Przepraszam, że krótko, ale brak czasu. Jeśli chcecie dalej, to piszcie

Miłość nie wygasa ... cz 5

 - Tak? – odebrałam
- Hej córciu, jesteś już w domu?
- Tak, a coś się stało? – zapytałam
- Nie, nie nic się nie stało, po prostu się martwię  - powiedziała
- Aha, ok – mruknęłam – O której wrócicie
- Właśnie po to dzwonię, wrócimy jutro wieczorem – powiedziała
- Spoko – mruknęłam obojętnie
- Przepraszam cię, muszę kończyć – i tyle ją słyszałam bo się rozłączyła
- Sorry, mama dzwoniła – powiedziałam do Daniela
-Stało się coś?  -zapytał
- Nie nic! – krzyknęłam na „najbardziej” winną osobę – Nie ma ich cały dzień, a teraz jeszcze  nie wracają na noc! – rozpłakałam się. Daniel podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. – Przepraszam – powiedziałam
- Ciiii – zaczął mną lekko kołysać by choć trochę mnie uspokoić – zostać z tobą?
- Mógłbyś? –zapytałam
- Napiszę sms’a do mamy i będzie ok – powiedział, wyciągnął telefon z kieszeni i pisał – Już – powiedział p chwili
- Dziękuję – powiedziałam
- Nie masz za co  - spojrzałam na niego, a on się uśmiechnął i  pocałował mnie w czoło.
- Obejrzymy jakiś film? – zapytałam
- Jasne, co proponujesz? – zapytał
- hymmm… może 3 metry nad niebem? – zapytałam
- ok – powiedział i usiadł na kanapie. Po chwili dołączyłam do niego i kładąc głowę na jego klacie .  Gdy oglądaliśmy Daniel zaczął głaskać mnie po włosach, zawsze gdy ktoś mi tak robił zasypiam i tak również stało się tym razem..

Obudziłam się w swoim pokoju. Daniel musiał mnie tu wczoraj przynieś. Chciałam wstać, ale coś mi nie pozwoliło, spojrzałam na swój brzuch i ujrzałam rękę Daniela. Nie chcąc go budzić powoli położyłam się z powrotem i patrzałam na jego twarz. Włosy lekko opadały mu na czoło i oczy, na ustach błąkał się delikatny uśmieszek, który po chwili się poszerzył i Daniel otworzył oczy
- Ładnie tak kogoś podglądać ja ktoś śpi? – zapytał
- Yhy – mruknęłam i chciałam wstać, ale mi na to nie pozwolił – Puść mmnie
- Nie – powiedział z uśmiechem
- Zmieniłeś się – powiedziałam z uśmiechem
- Też cię kocham- powiedział
- A ja ciebie nie – powiedziałam
- Ejjj – mruknął zrozpaczonym głosem, na który się zaśmiałam- A to co robiłaś parę godzin temu nic dla ciebie nie znaczyło?’
Teraz już nie umiałam tak gładko by skłamać. O to znaczyło i to ile.

Miłość nie wygasa... cz. 4

 - Chciałbam coś zrobić, ale boję się jak zareagujesz – było widać że się denerwuje
- Jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz co zrobię – powiedział
Spojrzałam mu głęboko w oczy, przysunęłam się do niego bliżej, a on musną moje usta. Na mojej twarzy zagościł uśmiech. Od razu  pogłębiłam pocałunek. Nasze języki idealnie współgrały z sobą. Ten moment mógłby trwać wiecznie, jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. Odsunęliśmy się od siebie i na naszych twarzach zagościł uśmiech
- Maju – powiedział ledwo słyszalnie, ale wystarczająco bym usłyszała – Kocham Cię – oparł swoje czoło o moje i spojrzał mi w oczy
-Ja Ciebie też  - przytuliłam się do niego – Brakowało mi cię. Tak cholernie mi cię brakowało – po mojej twarzy pociekła samotna łza
- Uwierz, mi Ciebie też brakowało – powiedział i mocniej mnie przytulił


O 21.15 byliśmy już pod moim domem. Ze smutkiem patrzeliśmy sobie w oczy. Oczywiście dla tego że musimy się pożegnać
- Przyjść jutro po ciebie? – zapytał
- Jak ci się chce – powiedziałam i  przybliżyłam się do niego tak że nasze usta się zetknęły
- Będę tęsknić – wymruczał między pocałunkami
- Ja bardziej – zaczęłam się z nim droczyć, a on tylko pogłębił nasz pocałunek. Po chwili się od niego odsunęłam – muszę iść – powiedziałam, musnęłam ostatni raz jego usta i udałam się do drzwi domu – PA – pomachałam mu i weszłam do środka
- Do jutra – krzyknął już odchodząc
Weszłam do środka i jak zawsze panowała w nim ciemność. No tak, rodzice w pracy, czego mogę od nich oczekiwać? Weszłam do kuchni wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy i udałam się do mojego pokoju. Postawiłam karton z sokiem na stoliku, wyjęłam piżamę i poszłam do łazienki się ubrać.
Umyta i przebrana w piżamę wyszłam z łazienki. Usiadłam na łóżku i wzięłam mojego laptopa na kolana. Włączyła go i zalogowałam się na facebook’a. Przejrzałam tablicę i się wylogowałam. Wyłączyłam go i położyłam się na łóżku. Zaczęłam się wpatrywać w sufit i rozmyślać, jak byliśmy młodsi, biegaliśmy bawiliśmy się, oblewaliśmy wodą, kłóciliśmy się, a mimo wszystko nasza przyjaźń przetrwała. Leżałam tak i coś mnie podkusiło by z powrotem wejść na fb. Włączyłam ponownie komputer i się zalogowałam. Od razu po zalogowaniu się pojawiło się w rogu małe okienko
- Hej – napisał Daniel
- Ello J Już w domu?
- Nom, jak widać :P
- To dobrze :D O której jutro będziesz?
- Mamy na 8?
- Mhmmm… - napisałam
- To będę po ciebie o 7.15
- Co tak wcześnie!? – boże, o tej godzinie to ja wstaje, a nie wychodzę – pomyślałam se
- Pójdziemy jeszcze gdzieś J
- Ok, postaram się wyrobić
- Ty się nie postarasz J Ty masz się wyrobić – napisał
- Tak, tak – odpisałam, jak on dobrze mnie zna
- Rodzice w domu już?
- Nie… L Muszę lecieć, ktoś puka do drzwi
- Nom, to ja też kończę, do zobaczonka :*
- PA :*
Zeszłam szybko na dół by sprawdzić kto może mi pukać do drzwi o takiej porze. Otworzyłam je i od razu znalazłam się w czyiś ramionach. Po perfumach zorientowałam się kto to i wtuliłam się w jego ramiona
- Stęskniłem się – mruknął mi do ucha Daniel

- Nie widzieliśmy się 20 minut  - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Chciałam coś jeszcze dodać ale zaczął dzwonić mój telefon

Miłość nie wygasa... cz 3

 -A co do tego twojego uderzenia to się jeszcze policzymy - powiedział z poważną miną i na jego twarz później wkradł się cwaniacki uśmieszek
- Wiesz dobrze że ja nie lubię tego twojego uśmiechu - jękłam - Czasami nawet się go boję - zaśmiałam się a on razem ze mną
- I powinnaś się bać go - powiedział z uśmiechem
- Jesteś wstrętny - powiedziałam
- Spoko - powiedział - Zło i niedobro to zały ja - dodał z uśmiechem
- Zgadzam się i  już wiem dlaczego mam taki charakter. Za dużo czasu spędzam z tobą - powiedziałam i wskazałam palcem na jego osobę - To twoja wina
- No jasne, najlepiej wszystko zwalić na niewinnego człowieka - zaśmiał się
- A jak ? - uśmiechnęłam się
- Idziemy? - zapytał
- Gdzie? - zapytałam zdezorientowana
- Ufasz mi? - zapytał
- Noo - powiedziałam . Ufam mu i to jeszcze jak, ale boję się jego pomysłów
- To chodź - podał mi rękę i szliśmy już w dobrze znanym mi kierunku.
Uśmiechnęłam się na samą myśl wspomnień w tym miejscu.
-Zaraz będziemy - oznajmił
- Wiem- powiedziałam - Nigdy nie zapomnę tego miejsca.


          Biegniemy między kwiatami na łące w stronę drzewa znajdującego się na samym środku. Jest ono ogromne. Spokojnie mogło by się tu zmieścić8 osób, ale nikt nie
wie że do środka można się dostać. Odkryliśmy to miejsce gdy mieliśmy chyba 6 lat. Nasi
rodzice zabrali nas tutaj na piknik. Teraz weszliśmy do środka i zaczęliśmy się rozglądać
- Mam - powiedziałam gdy znalazłam to czego szukaliśmy,czyli napis MAJA + DANIEL=FRIENDS FOREVER AFTER ALL . Pamiętam jak dziś, gdy Daniel wysraywał ten napis. Gdy skończył stałam tuż za nim, odwrócił się złapał delikatnie mój podbródek i pocałował. Wtedy nie wiedziałam co się dzieje, szybko się od niego oderwałam i pobiegłam do domu. Mimo tego nasza przyjaźń przetrwała.
- Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj - z wspomnień wyrwał mnie jego głos
-Ja też -mruknęłam i dotknęłam lekko mojej dolnej wargi,kątem oka zauważyłam że zrobił to samo

 
 
 

Podeszłam do niego i musnęłam delikatnie jego usta. Nie opierał się, tylko od razu pogłębił nasz pocałunek

Miłość nie wygasa... cz 2

 - Gdzieś już chyba je widziałem - powiedział uśmiechając się słodko. Zaczęłam się zastanawiać jak je mógł widzieć, skoro to oczy mojego... Spojrzałam na niego z miną WTF? On wskazał na mój zeszyt i przypatrywał się dalej, dopiero teraz zrozumiałam. Spojrzałam w jego o czy i nie mogłam uwierzyć. Akurat gdy wpatrywałam się w jego oczy wszedł nauczyciel. Czułam jak moja twarz robi się czerwona. Zabrałam wszystkie moje rzeczy, na wychodne rzuciłam krótkie " Przepraszam" i wybiegłam. Nie obchodziło mnie że wszyscy na mnie patrzą, teraz się to nie liczyło. Nauczyciel coś jeszcze krzyczał żebym wracała ale go ie słuchałam. 
- Maja ! - usłyszałam krzyk za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Daniela biegnącego w moją stronę - Zaczekaj!
- Nie mam ochoty z nikim rozmawiać - powiedziałam i ruszyłam w dalszą drogę. Po chwili poczułam jak ktoś chwyta mnie za rękę. - Co!?
- Nie denerwuj się - powiedział, było widać że jest zdenerwowany.-Dasz mi wytłumaczyć?
- Co tu jest do tłumaczenie!? Wyjechałeś, zostawiłeś mnie bez słowa wytłumaczenie. I to jeszcze Ty, mój najlepszy przyjaciel. Jak mogłeś - po policzku poleciały mi łzy
- Przepraszam - w jego oczach pojawiły się łzy - Powinienem ci powiedzieć, ale to się stało tak nagle. Moi rodzice powiedzieli że wyjeżdżamy, że nic nie mam mówić.- z jego oczu popłynęły łzy - Mam tylko jedną prośbę, wybacz mi kiedyś.
- Wybaczam - wpadłam w jego ramiona i mocno przytuliłam - Zmieniłeś się, nie poznałam cię - zaśmiałam się
- Ludzie się zmieniają - powiedział - Mogłem jakoś inaczej ci powiedzieć że jestem, ale bałem się...
-Tęskniłam - powiedziałam i  jeszcze mocniej wtuliłam się w niego
- Uwierz że nie tylko ty tęskniłaś - powiedział i pocałował mnie w głowę jak kiedyś gdy miałam jakiś problem - Myślałem że mnie znienawidziłaś
- Jak można znienawidzić osobę, którą się tak bardzo kocha? - zapytałam - Jak można znienawidzić osobę, która dała ci tyle wsparcia w trudnych chwilach, wspierała cię gdy miałaś jakiś szalony pomysł i pomagała ci go zorganizować. Co? Ja można znienawidzić osobę która zrobiłaby każdą najgłupszą rzecz wymyśloną przeze mnie by tylko poprawić mi humor. No jak?
- Też cię kocham  - powiedział - Cieszę się że znów będę cię miał przy sobie. Już nigdy cię nie zostawię. - Pocałował mnie w policzek - Idziemy na kawę? - podniósł jedną brew do góry
- Z tobą zawsze - powiedziałam. Objął mnie w pasie i ruszyliśmy w stronę pierwszej lepszej kawiarenki. Usiedliśmy gdzieś w rogu i zamówiliśmy sobie po latte.
- Wiesz jaka jestem teraz szczęśliwa? - zapytałam
- A co spowodowało to twoje szczęście - walnęłam go lekko - Auuu....
- Wiesz, moje szczęście spowodował taki jeden koleś,który jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu - powiedziałam
- Wiesz co, też jestem szczęśliwy, bo jesteś obok - powiedział

Miłość nie wygasa... cz 1

'' Szłam sobie spokojnie ulicą, z łzami w oczach. Przed chwilą dowiedziałam się o śmierci mojej przyjaciółki. Teraz wiem że większość mojego życia legła w gruzach. Miałyśmy tyle wspólnych planów. Tyle sekretów, tyle przeżyć. Moje marzenia związane z nią prysły w jednej sekundzie. Dlaczego ona!? Jest tyle ludzi na świecie i akurat Bóg wybrał ją. Ukucnęłam pod ścianą jednego z budynków, skuliłam się i zaczęłam płakać. Normalnie czułam jak łzy lecą mi po policzkach strumieniami. Ocknęłam się dopiero gdy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Podniosłam delikatnie głowę i zobaczyłam przed sobą chłopaka. 
- Witaj - odezwał się nad zwyczajniej w świecie, ale gdy wypowiedział te słowa mogłam usłyszeć najwspanialszy głos jaki dotychczas słyszałam. Taki czysty i melodyjny. Spojrzałam na niego i zobaczyłam że ten głos należy do blondyna z grzywką opadającą na czoło i brązowymi oczami. Ubrany w zwykłą białą koszulkę o czarne rurki. 
- Hej - odpowiedziałam nie śmiało- Kim jesteś? 
Wyciągnął w moją stronę rękę lecz ją szybko odepchnęłam. Spojrzałam na niego przerażonymi oczami.
- Spokojnie, nic ci nie zrobię - powiedział
- Nikt nie chce mi jej zrobić, a wystarczy spojrzeć dookoła. Tyle ludzi mnie krzywdzi! - wydarłam się na nie winnego chłopaka, ale nie mogłam już tłumić w sobie tego.
- Uwierz mi, ja nic ci nie zrobię - powiedział łagodnie mimo tego ja na niego naskoczyłam - Chcę ci pomóc.
Teraz ponownie wyciągnął rękę w moją stronę lecz tym razem jej nie odtrąciłam, a przyjęłam. 
- Jak chcesz mi pomóc. Dla mnie już nie ma ratunku - wykrzyczałam mu prosto w twarz i ponownie zaniosłam się płaczem.
- Maju,nie płacz. Masz szesnaście lat i całe życie przed sobą. Musisz być silna - powiedział
- Skąd znasz moje imię - zapytałam, teraz już spokojniej. Nie mam już siły żeby krzyczeć.- Jakim cudem- szeptałam- Widzę cię pierwszy raz, a ty wiesz o mnie...
- Nie widzisz mnie pierwszy raz - powiedział - I na pewno nie ostatni. A teraz daj sobie pomóc... "



Obudziłam się w strasznym stanie. Oczy podpuchnięte od łez. Nie chodzi tylko o to że śniło mi się że moja przyjaciółka nie żyje, ale ten sen... On był jakiś dziwny, inny. No ale co ja poradzę, nie będę pisać sama snów... Wstałam, wyciągnęłam ubrania z szafy i poszłam do łazienki.  Gdy zakładałam już bluzkę usłyszałam krzyk mamy z dołu

- Maju, my wychodzimy! - i trzask drzwiami. No niestety w bajce nie żyję, choć mam zawsze to co chcę, oprócz rodziców. Oczywiści mam ich ale nie odczuwam tego. Gdy byłam mała wychowywały mnie niańki, które rodzice zatrudniali.  Z nimi widywałam się tylko na jakiś imprezach, świętach itp. 
Dokończyłam ubieranie i zeszłam na dół do kuchni by zrobić sobie śniadanie do szkoły. Wyciągnęłam wszystko co był mi potrzebne i zaczęłam robić sobie kanapki. Gdy skończyłam wrzuciłam je do torby i udałam się w stronę domu mojej przyjaciółki Wiki.
Gdy znalazłam się już pod jej domem, zadzwoniłam i czekałam aż ktoś mi otworzy. Usłyszałam że ktoś idzie w stronę drzwi i po chwili stanęła w nich Wiki z torbą przewieszoną przez ramię. 
- Hej, idziemy - zapytałam witając się z nią całusem w policzek'
- Idziemy - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę szkoły,która była zaledwie 5 minut od domu Wiki więc szybko znalazłyśmy się w  szkole. 
- Co mamy pierwsze? - zapytałam gdy zostawiłyśmy kurtki w szatni
- Matematykę - powiedziała  - Niestety
- Yhhh... Super - Matematykę z naszą panią po prostu kochałam. Ciągle się o coś mnie czepiała, nie dużo brakuje by się zaczęła pytać jaki mam kolor majtek i powiedzieć że jest nie właściwy .
Ruszyłyśmy w kierunku sali matematycznej
-Wchodzimy czy czekamy na .... - gdy chciała powiedzieć rozległ się dzwonek - wchodzimy - powiedziała
Od razu skierowałam sie do swojej ławki znajdującej się na samym końcu pod ścianą, co mi bardzo odpowiadało, ale nie mogłam niestety gadać wtedy z Wiki. Usiadłam, oparłam sie o ścianę i postanowiłam tak siedzieć do końca lekcji, bo jest wygodnie.
- Dzień Dobry - powiedziała nauczycielka wchodząc do klasy, nawet jej nie odpowiedziałam bo po co. Mój wzrok przykuł kto inny, wchodzący od razu za nauczycielką. Przyjrzała się z uwagą jego twarzy. Nie wierzę.- Słuchajcie! - krzyknęła nauczycielka bo w klasie zrobił się już niezły szum - To jest Daniel, od dzisiaj będzie z wami chodzić do klasy - oznajmiła a ja nadal patrzałam na niego z szokiem. To nie możliwe, to nie mógł być on... - Danielu usiądź proszę obok Maji. Od razu ruszyłw moim kierunku. Zmierzyłam go wzrokiem 
- Super - mruknęłam gdy usiadł obok mnie. Wtedy zauważyłam że się pochyla
- Też się cieszę że cię widzę. - powiedział z rozbawionym tonem, choc nie wiedziałąm co gobtak śmieszy. Przez całą lekcję próbowałam się przyjrzeć Danielowi, ale nie zbyt mi to wychodziło bo jego wzrok był  ciągle skierowany w moją stronę. Na całe szczęście lekcja szybko minęła, a ja równo z dzwonkiem wyszłam z klasy a zaraz za mną Wiki.
- Maja zaczekaj! - zawołała mnie i się zatrzymałam na chwilę by mnie dogoniła - Co się stało?
- Co teraz mamy? - zapytałam by nie drążyła już tamtego tematu.
- Ja mam  niemiecki, a ty masz angielski.- szkoda ze nie mamy razem no ale cóż.
Super, czyli kolejna luźna lekcja, tylko się modić by Daniel też nie miał angielskiego bo inaczej znowu będę musiała z nm siedzieć. - To ja lece, babka od niemieckiego strasznie nie lubi jak ktoś się spóźnia - powiedziałą i zniknęła a ja poszłam w stronę klasy do angielskiego i równo z dzwonkiem weszłam do klasy, gdzie już większość była. Gdy chciałam już położyć plecak na krześle wolnym ktoś na nim usiadł. Daniel
- Mogę?  - zapytał a ja tylko kiwnęłam że tak
Gdy nauczyciel wszedł do klasy wyciągnęłam mó szkicownik i zaczęłam rysować. Nie spoglądała zbytnio na kartkę po prostu tworzyłam to co wyjdzie. Po chwili poczułam oddech na szyi
- Ładne oczy?  - spojrzałam na niego zdzwiona a on kiwnęł na kartkę - Gdzieć już je chyba widziałem...